Uśmiechnij się to zdecydowanie jeden z największych hitów ostatnich tygodni jeśli chodzi o horrory. W filmie poznajemy historię dr. Rose Harper, która po traumatycznych wydarzeniach z udziałem pacjentki, zaczyna dostrzegać dziwne i tajemnicze wydarzenia wokół siebie. Sam plakat czy zwiastun pokazują, z czym mamy tutaj do czynienia.
Poultrygeist: Noc kurczęcych trucheł (2006), reż. Lloyd Kaufman. Kto słyszał o amerykańskim studiu Troma Entertainment, ten zdążył już na pewno zapoznać się z ich poronionymi pomysłami, jako że Lloyd Kaufman i spółka kręcą od niepamiętnych lat. Sam mistrz zasiadł za kamerą tego musicalu, komedii i horroru w jednym, wychodząc od klasycznego hollywoodzkiego pomysłu
A vacationing family discovers that the entire town they're visiting is inhabited by goblins, disguised as humans, who plan to eat them. Director: Claudio Fragasso | Stars: Michael Paul Stephenson, George Hardy, Margo Prey, Connie Young. Votes: 34,338. 17. Maniac Cop 2 (1990) R | 90 min | Action, Crime, Horror.
Left 4 Dead 2. Klasyczne dzieło Valve możemy nazwać horrorem akcji. Tutaj nie straszy nas ukryte w mroku zło, a całe stada zła, pchające się nam przed lufę. To nie znaczy, że nie bywa
Małgosia i Jaś (ang.Gretel & Hansel) – amerykański horror z 2020 roku w reżyserii Oza Perkinsa.Film inspirowany baśnią braci Grimm Jaś i Małgosia.. Fabuła. Dzieje się to dawno, dawno temu w odległej baśniowej krainie, lecz nic nie przypomina bajki.
Z orłem na piersi 90 lat biało-czerwonych - Horrory - Książki ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart - Najwięcej ofert w jednym miejscu ⭐ 100% bezpieczeństwa każdej transakcji.
. 1 7,07 1 004 oceny społeczności2 6,67 18 147 ocen społeczności3 6,66 11 904 oceny społeczności4 6,28 7 269 ocen społeczności5 6,23 600 ocen społeczności6 6,21 12 636 ocen społeczności7 6,16 1 873 oceny społeczności8 6,11 2 507 ocen społeczności9 6,07 20 651 ocen społeczności10 6,02 1 411 ocen społeczności11 5,95 10 363 oceny społeczności12 5,90 10 252 oceny społeczności13 5,86 6 093 oceny społeczności14 5,76 502 oceny społeczności15 5,75 1 295 ocen społeczności16 5,64 3 722 oceny społeczności17 5,53 1 700 ocen społeczności18 5,52 1 549 ocen społeczności19 5,43 1 492 oceny społeczności20 5,39 634 oceny społeczności21 5,26 775 ocen społeczności22 4,66 1 516 ocen społeczności23 3,80 2 259 ocen społeczności{"type":"film","keys":["film_37573","film_11792","film_33380","film_4891","film_113009","film_98454","film_10033","film_103181","film_5940","film_38816","film_3914","film_32989","film_10336","film_171110","film_104521","film_33860","film_200073","film_32773","film_97638","film_152935","film_99660","film_8832","film_119471"]} Średnia ważona dla danego tytułu obliczana jest za pomocą następującego wzoru: (g / (g+m)) *s + (m / (g+m)) * Ss - średnia ocena dla danego tytuług - liczba wystawionych ocen na tytułm - minimalna liczba ocen wymagana do uwzględnienia w TOP (min. 500)S - średnia ocen dla wszystkich tytułów
“Półki w księgarni zasypały pozycje Amber Horror i Phantom Press – ‘Gen’ Harry’ego Adama Knighta, ‘Manitou’ Grahama Mastertona, kilka książek Guya N. Smitha… I tak się zaczęło” – o horrorach klasy B opowiada Sebastian Sokołowski, założyciel wydawnictwa Phantom lat dziewięćdziesiątych i pierwsze lata po transformacji ustrojowej często identyfikuje się jako czas zachłyśnięcia się Zachodem, gorączkowego nadrabiania tego wszystkiego, co do tej pory nie przesiąkało przez żelazną kurtynę. Łącznie z popkulturą, której ramy przez długie lata wyznaczali bohaterowie socjalistycznego trudu. I tak nagle Kaczor Donald z Myszką Miki gościli na ekranach już nie tylko od święta, a Spider-Man i Batman wyzierali nawet z osiedlowego kiosku za rogiem, tego obok trzepaka. Lecz tamte lata przyniosły coś jeszcze, coś, czego brakowało na księgarnianych półkach, choć mało kto nawet zdawał sobie wtedy z tego napis „Horror”– Pamiętam jak dzisiaj: jesień, deszcz, szarówka, 1990 rok – opowiada Sebastian Sokołowski, założyciel wydawnictwa Phantom Books. – Przechodząc obok księgarni, zobaczyłem dwie książki Jamesa Herberta – Nawiedzony i Ocalony. Zaintrygowały mnie okładki i czerwony, krwisty napis „Horror”. Bo nawet jeśli pojedyncze, dawno już zapomniane tytuły kojarzone z literaturą grozy ukazywały się u nas raz na jakiś czas jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Okrągłego Stołu, to nigdy nie przedostały się do kolektywnej świadomości. Ale przyszedł okres kiedy trudno było się od nich uwolnić.– Miałem szesnaście lat i kończyłem swoją przygodę z MacLeanem, Ludlumem i Follettem – mówi Sokołowski. – Trzymając w rękach te niepozorne, kieszonkowe wydania, poczułem, że to jest coś nowego, z czym dotychczas się nie zetknąłem. Nie miałem pojęcia, co kupuję, to były moje pierwsze horrory. A tydzień później półki w księgarni zasypały pozycje Amber Horror i Phantom Press – Gen Harry’ego Adama Knighta, Manitou Grahama Mastertona, kilka książek Guya N. Smitha… I tak się zaczęło. Dzisiaj te i inne nazwiska – może poza Mastertonem, który bodaj jako jedyny autor grozy z tamtych lat zachował dawną popularność – znane są chyba jedynie czytelnikom wytrwale przedzierającym się w owym czasie przez księgarniane i biblioteczne regały, ale wtedy byli to giganci, których powieści rozchodziły się w setkach tysięcy Herbert, „Ocalony”Z ziemi strasznej do PolskiO takich nakładach mogą dzisiaj pomarzyć nawet i poczytni pisarze głównego nurtu. I nie ma w tym absolutnie żadnej przesady. Niekwestionowany król śmieciowego horroru, Guy N. Smith, sprzedał u nas przecież łącznie kilka milionów swoich powieści. Sokołowski, którego wydawnictwo po ćwierćwieczu nieobecności brytyjskiego pisarza na naszym rynku opublikowało niedawno jego „Przeklętych”, nie łudzi się jednak, że ten fenomen ma szanse zawitać do Polski raz jeszcze.– Dlaczego wydałem Guya N. Smitha? Dobre pytanie – zastanawia się. – Na pewno nie po to, aby zarobić kasę, bo o zarabianiu pieniędzy na B-klasowym horrorze można zapomnieć. Kontakt z Guyem złapałem dzięki Tomkowi Czarnemu, który również złożył swoje wydawnictwo, Dom Horroru. Opublikowaliśmy dwa jego opowiadania na łamach kwartalnika OkoLica Strachu i pomyślałem, że przyszedł najwyższy czas na powieść. Wybrałem tę, która była przez Phantom Press zapowiadana w 1992 roku jako jedna z ostatnich. Guy cieszy się z tego strasznie, ja jeszcze bardziej. I mamy dalsze literatury grozy, którzy w owych latach zyskali popularność, tak jak, analogicznie, frankofońscy komiksiarze, nie mogą uwierzyć, że, wygłodniali popkultury z Zachodu, kupowaliśmy ich dzieła na tony i nadal o nich pamiętamy („Są w szoku, że ktoś w Polsce chce to jeszcze czytać”, mówi Sokołowski). Popyt był na tyle duży, że podaż nie zawsze mogła za nim nadążyć, a, często początkujący, wydawcy, nie mając odpowiednich funduszy, kombinowali, jak mogli. Popularna jest anegdotka z Mastertonem, który za prawa do powieści miał otrzymać pęto rodzimej kiełbasy. O tym jednak, że niektóre książki doczekały się pirackich wydań, mówi się rzadziej (sam zresztą posiadam książkę „Kajmany”, o której wydaniu Smith dowiedział się ode mnie i poprosił o kupno egzemplarza). Sokołowski podaje jeszcze inny przykład – Znana jest historia Morta Castle’a, który o „Zagubionych duszach” dowiedział się od znajomej, która wertowała internet!. Teraz legalną wersję, jako „Przeklęte bądź, dziecię”, wyda niebawem on nie żyje?Czemu jednak, po latach, gdy zdążyliśmy przecież poznać literaturę grozy lepszą i najlepszą, nadal kogokolwiek mają obchodzić nierzadko grafomańskie opowieści, gdzie jucha tryska jak z fontanny i ktoś zrzuca ciuchy co dziesięć stron? – Z pewnością powodem jest sentyment, który zresztą często jest krytykowany i opisywany jako coś niedorzecznego. Czytać Guya, Saula, Citro i innych z czystego sentymentu? No proszę! Wielu ludzi tego nie rozumie, szczególnie młodych czytelników, dla których dzisiejsza księgarnia to kolorowe witryny internetowe, tłumaczy Sokołowski. – Przypomnijmy jednak, że wtedy, w 1990 roku, na półkach księgarń było szaro, że rynek po przemianach politycznych nagle zaoferował zupełnie nową graficzną jakość i nie przeszkadzało mi to, że okładka nie zawsze idzie w parze z treścią. Krew, flaki i cycki! Dla mnie, szesnastolatka, to było coś niesamowitego!Zgodnie z obietnicą dzisiaj kilka słów od Guya N Smitha do Was!Opublikowany przez Seria Phantom Books Horror na 22 lutego 2018Dlatego też oferta Phantom Books, ewidentnie skierowana do tych, którzy pamiętają jeszcze te złote czasy, nawiązuje do katalogu i strategii marketingowych Phantom Pressu i Amberu kompleksowo: nazwą, doborem oferty wydawniczej oraz układem graficznym. – Phantom Books to także inspiracja grafikami okładek z lat dziewięćdziesiątych, staramy się uchwycić ówczesny klimat – wyjaśnia Sokołowski. – Świetną robotę robi nam studio Shred Perspectives Works. Zresztą nawiązań w naszych książkach jest wiele: format, zapowiedzi na ostatniej wydaje się, że w swojej fascynacji jest na rynku nieco osamotniony. Poza Phantom Books i Domem Horroru praktycznie nikt nie jest już zainteresowany wydawaniem bezpretensjonalnej i typowo rozrywkowej literatury grozy, która zresztą i za granicą już dawno została zepchnięta ze sklepowych półek. Trzyma się może i mocno, lecz jednak poza spektrum zainteresowania czytelnika masowego. Sokołowski doskonale zdaje sobie z tego sprawę – Obserwuje się brak pulpy literackiej, gatunkowej na rynku. Przecież Masterton odchodzi od horroru, podobnie King i inni autorzy. Chcesz przeczytać jakiś animal attack? Powodzenia! Dlatego postanowiłem spróbować sił w B-klasowej pulpie. Brakowało mi tych prostych, nieskomplikowanych i pełnych krwi historii. Udaje się to na razie świetnie. Phantom Books wydało sześć tytułów w półtora roku. Zaplanowanych na ten rok jest kolejnych pięć. Czyli jeszcze chwilę Smith i spółka nas postraszą. I, kto wie, może wychowają sobie kolejne pokolenie.*** Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@ Za najlepsze listy przyznamy nagrody! AUTORKopiuj KulturaDemony Jacka Ketchuma Dziewczyna uwięziona w piwnicy swojej opiekunki i poddana bestialskim torturom. Seksualne wykorzystywanie syna przez ojca. Bezsensowny mord dokonany na dwóch dziewczynach. Kanibalizm. Mężczyzna szuka sprawiedliwości po śmierci swojego psa. To nie nagłówki gazet, tylko tematy niektórych książek Jacka Ketchuma. Choć prawdą jest, że część swoich powieści oparł na faktach. CZYTAJ WIĘCEJ
Kilkanaście dni temu zaprosiliśmy was do udziału w głosowaniu na najlepsze horrory z dekady bardzo udanej dla tego gatunku, bo z lat 80. Teraz zapraszamy do zapoznania się z wynikami. Mamy nadzieję, że spośród wymienionych poniżej tytułów znajdziecie coś dla siebie na dzisiejszy dajcie znać, co sądzicie o rezultatach i czy wasi faworyci zajęli najwyższe miejsca na podium!30. Książę ciemności (1987)Im dalej w nowe tysiąclecie, tym więcej powszechnych wyrazów uznania pada pod adresem Johna Carpentera. Reżyser przygasł jako twórca (przynajmniej filmowy, bo jako muzyk odnosi sukcesy), za to rośnie w siłę jako legenda. Świat nie zapomina o takich obrazach, jak Halloween, Atak na posterunek 13 czy Coś. Pamiętamy także o Oni żyją czy Wielkiej drace w chińskiej dzielnicy – bardzo mozolnie tężejących w kultowości. Tak, w dorobku reżysera jest wiele świetnych pozycji, które pozycję wyrabiały dekadami. Dziś o filmie, który chyba jednak nigdy nie został doceniony. Rzadko się o nim mówi czy pisze; nie trafia do zestawień najlepszych horrorów, a telewizja nie zrobiła z niego pupilka. Książę ciemności pozostaje w cieniu. Dziwna sprawa. Mamy tu przecież wyborny straszak, nieosiągający może poziomu Lśnienia, ale tak klimatyczny i wypełniony grozą, że jako fan gatunku zalecić mogę tylko wielokrotny seans. Poza tym dzięki niemu wiemy, że kiedy Carpenter przeżywa fascynację fizyką teoretyczną, to na ekrany zawita rzyganie z ust do ust zielonym, diabelskim glutem, samopodrzynanie gardła i stylowe szaleństwo w cieniu nieziemskiej inwazji. [fragment tekstu Tomasza Bota]29. Halloween II (1981)Przyznam się, że kiedy obejrzałem Halloween II po raz pierwszy, uznałem ten sequel za lepszy od oryginału. Film Ricka Rosenthala jest szybszy, krwawszy, a jednocześnie zachowujący charakterystyczny styl pierwszego filmu. Duża w tym zasługa zdjęć Deana Cundeya oraz muzyki samego Carpentera, dzięki którym druga część jawi się jako organiczna kontynuacja – nie tylko rozgrywa się dosłownie chwilę po wydarzeniach z oryginału, ale również sprawia wrażenie filmu nakręconego przez tych samych ludzi. Krytycy kręcili nosami na nadmierną przemoc oraz sposób, w jaki prostota pierwowzoru zostaje zepsuta przez fabularne niespodzianki (a zwłaszcza jedną, pogłębiającą relację Michaela Myersa i Laurie Strode), ale ze wszystkich sequelów przeboju Carpentera ten jest najlepszy, równocześnie przynoszący zgrabne zakończenie dla tej historii, niepotrzebnie kontynuowanej później przez następne kilka filmów. [Krzysztof Walecki]28. Piątek trzynastego II (1981)Podobnie jak w przypadku Halloween II, drugi Piątek trzynastego jest brutalniejszy od poprzednika i bardziej agresywny. Nie ma się czemu dziwić, gdyż o ile w oryginale zabójcą okazała się być (spojler) niewinnie wyglądająca pani Voorhees, tym razem pałeczkę przejął dorosły już Jason, jeszcze bez kultowej maski hokejowej, która pojawi się w części trzeciej. Szczerze mówiąc zawsze wolałem sequel od pierwowzoru – reżyseria Steve’a Minera jest równie szorstka, jak w przypadku filmu Seana S. Cunninghama, ale na moją slasherową wrażliwość lepiej działają sceny śmierci i ataków Jasona z kontynuacji. Z workiem na głowie przypomina on bardziej niezrozumiałego przez nikogo smutnego potwora, niż niezniszczalnego mordercę, którym się stanie w następnych częściach, choć nie można mu już teraz odmówić kreatywności w zabijaniu. [Krzysztof Walecki]27. Zagadka nieśmiertelności (1983)Produkcja ma kilka jasnych punktów. Po pierwsze stylowość, po drugie aurę, a po trzecie historię. Scenariusz w idealny wręcz sposób wpasowuje się w filmowe dekoracje, stają się ich częścią. Całość jednak byłaby tylko planem na kartce papieru, gdyby nie świetna Catherine Deneuve oraz jakże charyzmatyczny David Bowie. Dzięki tej dwójce Zagadka to opowieść elegancka i z klasą, która – mimo całego blichtru i bogactwa – potrafi w przejmujący sposób przedstawić dramat w kilku aktach. Mamy więc historię rozpisaną na kilka płaszczyzn, wspomnienia, retrospekcje i to, co stanowi o prawdziwym dramacie bohaterów – dramat żywej istoty uwięzionej w wampiryzmie. [Gracja Grzegorczyk]26. Dzieci kukurydzy (1984)Choć filmowa adaptacja opowiadania Stephena Kinga po premierze nie spotkała się ze zbyt dobrym przyjęciem, bez trudu zdobyła pozycję horroru kultowego, choć… na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego. Najprawdopodobniej Dzieci kukurydzy urzekły widzów połączeniem estetyki gore i tak ewidentnego w kinie grozy lat 80. niskobudżetowego kiczu. Dzieci kukurydzy czy Smętarz dla zwierzaków były smakowitym kąskami dla filmowców, bo opierały się na znakomitym materiale króla literackiej grozy, ale nie mogły pochwalić się ani dobrą obsadą, ani realizacyjnym rozmachem. Dzieci kukurydzy operują więc głównie znakomitym pomysłem wyjściowym, który opiera się na istnieniu dziecięcej społeczności skupionej wokół nadprzyrodzonego bytu, nakazującego brzdącom mordowanie dorosłych. Nie wiem jak wy, ale ja uznałem koncept zabójczych dzieci za wyjątkowo straszny, by podczas seansu wsiąknąć w klimat filmu i poczuć się nieswojo. [Dawid Myśliwiec]25. Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy’ego (1985)Po ogromnym sukcesie oryginalnego filmu Wesa Cravena szybciutko nakręcono kontynuację (bez jego udziału), która dziś jest znana przede wszystkim przez wzgląd na swoje homoseksualne podteksty. Freddy ponownie dręczy młodocianych bohaterów, za swój cel wybierając sobie tym razem Jessego, ale zamiast zabić chłopaka we śnie, woli go opętać. Film Jacka Sholdera należy do mniej poważanych odsłon cyklu, mimo że posiada dwie sceny, które uważam za jedne z najlepszych w Koszmarach – jazdę prawie pustym autobusem w prologu oraz przeniknięcie Freddy’ego do prawdziwego świata podczas imprezy nad basenem. Również sam Krueger nie jest tu jeszcze ulubieńcem publiczności (co nastąpi po części trzeciej), a prawdziwym upiorem, którego należy się bać. [Krzysztof Walecki]24. Postrach nocy (1985)Wszystkie te elementy składają się na jeden z najbardziej satysfakcjonujących horrorów lat 80., po którym krwiopijca znów stał się modny, by wymienić tylko Straconych chłopców, Blisko ciemności oraz późniejsze, powstałe już w latach 90. Drakulę Brama Stokera i Wywiad z wampirem. Lubię wracać do Postrachu nocy, gdyż nawet po 35 latach od premiery zaskakuje świeżością podejścia do tematu. Bierze postać wampira, umieszcza w niecodziennym środowisku, wyposaża go w cechy, dzięki którym krwiopijca jawi się jako ktoś nam współczesny, a następnie w typowy dla tamtej dekady sposób, czyli za pomocą licznych efektów praktycznych, na czele z doskonałą charakteryzacją demonicznego uśmiechu, zdobiącego również plakat filmu, nie pozwala na ani chwilę nudy. Jest to przede wszystkim show Sarandona i McDowalla – ten pierwszy emanuje (a właściwie dominuje) erotyzmem i groźbą, podczas gdy drugi stanowi zaskakującą przeciwwagę, oferując komiczną nerwowość i celując w sentymentalny ton. Zabrakło tego w niezłym remake’u z 2011 roku, w którym postać Vincenta jest już showmanem z Las Vegas; przyznam, że nie byłby to mój pierwszy typ, gdzie szukać pomocy w walce z wampirem. Z drugiej strony już oryginał Hollanda każe nam zawiesić kilkakrotnie niewiarę, również w momencie, kiedy Charlie jest przekonany, że gospodarz telewizyjnego programu może faktycznie coś wiedzieć o ubiciu autentycznego krwiopijcy. Lata 80. w amerykańskim kinie to była jednak inna mentalność. [fragment tekstu Krzysztofa Waleckiego]23. Amerykański wilkołak w Londynie (1981)Horror na wesoło to też horror – zwłaszcza, gdy autentycznie budzi grozę w tych poważnych sekwencjach. A to, mimo swej umowności, dzieło Johna Landisa potrafi bardzo dobrze, skutecznie odświeżając dawne pomysły gatunku i udanie bawiąc się jego schematami. Już sam prolog może poszczycić się rewelacyjnym klimatem, do którego z czasem dołączają fantastyczne sceny przemiany z rewolucyjnymi efektami specjalnymi, wciąż robiącymi ogromne wrażenie po tylu latach. Jak na horror przystało jest krwawo i nieprzyjemnie, a okazjonalny humor czarny jak noc, podczas której dzieje się większość akcji. Świetna brytyjska obsada i widowiskowy finał dopełniają reszty. Niekwestionowany klasyk. [Jacek Lubiński]22. Powrót żywych trupów (1985)Wielkość filmu O’Bannona polega na dezynwolturze, z jaką debiutujący reżyser podchodzi do tematu zombie, naówczas nobilitowanych po dwóch kamieniach milowych gatunku, jakimi były Noc żywych trupów i późniejszy o całą dekadę Świt żywych trupów, dopatrujące się prawdziwej grozy oraz niebezpieczeństwa w społecznych nierównościach i aberracjach. W międzyczasie mieliśmy również wysyp włoskich produkcji, na czele z filmami Lucia Fulciego (Zombie: pożeracze mięsa, Miasto żywych trupów, Hotel siedmiu bram), które jednak wpisywały się w całkiem inny horrorowy krajobraz, idąc w stronę surrealnej makabry. Tymczasem O’Bannon – znany przede wszystkim jako scenarzysta Obcego: ósmego pasażera Nostromo, ale również pierwszego filmu Johna Carpentera, Ciemnej gwiazdy – wybiera ton niemal parodystyczny, wyolbrzymiając sytuację wyjściową i przerysowując bohaterów, a każdą ich potencjalnie przemyślaną decyzję obarczając koszmarnymi następstwami. [fragment tekstu Krzysztofa Waleckiego]21. Wideodrom (1983)Nie potrafię wyobrazić sobie wrażenia, jakie Wideodrom zrobił na publiczności w dniu premiery, skoro dotyczy aktualnych dziś kwestii, o których ówczesna widownia nie miała pojęcia. Seks i przemoc w różnych proporcjach łączą się ze szkodliwym, choć stymulującym mózg wpływem mediów. W 1983 roku był to szklany ekran, choć większość padających w filmie teorii – jak np. „telewizyjne imiona” dla każdego – wydają się bardziej przystające dla medium internetu (gdzie niemal wszędzie można nadać sobie nowe imię, czyli nick). Podobnie jak on, Wideodrom to niekontrolowany medialny byt, który rozwija się i coraz bardziej absorbuje ludzki umysł i ciało. A my, na podobieństwo Maxa Renna, chłoniemy coraz więcej sygnałów i transmisji z twarzami przylgniętymi do ekranów. [fragment tekstu Jana Dąbrowskiego]
Horrory z lat 80. ubiegłego wieku miały to do siebie, że nic nie robiły sobie z wrażliwości widza. Rzucały prosto w twarz przerażającymi wynaturzeniami, których dzisiaj na próżno szukać w kinie grozy. Właśnie stamtąd czerpie swoje inspiracje twórca tych niezwykłych figurek, które niejednego mogą przyprawić o mdłości. #1. #2. Zobacz też Lotnisko to takie miejsce, gdzie dzieją się dziwne rzeczy 20 dowodów na to, że jest po prostu za gorąco Te stare zdjęcia pokazują, że w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat naprawdę wiele się zmieniło 10 dziwnych rzeczy, które nauczyciele usłyszeli od rodziców swoich uczniów 34 bardzo kosztowne wypadki i wtopy Przypadek? Nie sądzę. A jednak... IV Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących? Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą Joe Monster: Pomoc O nas FAQ Polityka prywatności Prawa autorskie Regulamin Reklama Współpraca Życie i rozrywka: Odstresuj się! Trolle Motokiller Kategorie Ocal świat przed Putinem Inne strony: Pewex Stylowe dziewczyny Centrum wsparcia dla osób w kryzysie Redakcja serwisu nie odpowiada za materiały nadesłane przez użytkowników. Uwagi, problemy, smutki i radości związane z niedziałaniem strony możesz przesyłać do administratora strony Ten serwis jest bezpieczny: do jego produkcji nie użyto ani miligrama glutenu, nie zawiera też sztucznych barwników oraz glutaminianu sodu. Wszystkie zwierzęta, które były obok przeżyły, niektóre tylko lekko się uśmiechały. Zawiera większe niż śladowe ilości potu i łez jego programistów. A ty, który zauważyłeś, że po 18 latach zmieniła się stopka serwisu, bądź błogosławiony, Monster ci sprzyja.
michal198511 film opowiada o kilku historiach . Jedna jest o graczu komputerowym który w nocy idzie grać na automatach i pochłania go gra do środka . Druga o czarnym pickupie który wyskakuje spod ziemi i taranuje inny samochód . Trzeci o szczurze który zamieszkał w domu pewnego małżeństwa , mąż w końcu zabija szczura łapką na szczury ale okazuje się że to było młode więc szczur bardziej się zdenerwował . Na końcu wyskakuje przez okno Z góry wielkie dzięki Michałzgłoś nadużycie
horrory z lat 90