Jak zaproponować przyjaciółce związek? Mam taką sytuację, że czuję coś do mojej bliskiej przyjaciółki, ostatnio często się widujemy, dzieli nas jakiś kilometr więc to nie problem często się spotykać. Jesteśmy w tym samym wieku, czyli 14 lat. Spędziłem z nią połowę dzieciństwa i słuchamy tego samego rodzaju muzyki. Jak powiedzieć swojej ,,PRZYJACIÓŁCE" że się jej nie lubi? Do mojej klasy chodzi dziewczyna, która niby jest moją przyjaciółką. Niestety oby dwie lubimy ten sam kolor i owczarki niemieckie. Na początku nic mi nie mówiła ale ostatnio napisała w swoim opisie na skype zobaczcie sami: Zobacz. Zobacz ważne! Kobiece Wyznania: Zakochałam się w mojej przyjaciółce…. W sumie to nie od zawsze. Zakochałam się w mojej przyjaciółce…. W sumie to nie od zawsze wiedziałam, że pociągają mnie dziewczyny, wcześniej byłam „normalna” – tak mi się wydawało, choć faktycznie wolałam spędzać czas z NIĄ, niż z jakimiś facetami Z badań wynika, że blisko co trzeci mężczyzna w Polsce, będący w stałym związku dopuścił się zdrady, w przypadku kobiet - co piąta z nich. Tylko co czwarty badany przyznał, że jego partner lub partnerka dowiedzieli się o zdradzie. Czy powiedzieć przyjaciółce o tym, że jej mąż flirtuje z innymi kobietami lub wręcz ją Nie przeszkadzało mi ani trochę że tu było tyle schematów i że od pierwszej strony wiedziałam jak się skończy ta historia. Już dawno nie zużyłam tylu zakładek indeksujących, ale byłam zmuszona przez zachowanie Adama. Tak, zachwycam się nim i uwierzcie mi że Wy też będziecie. Cześć. Mój problem polega na tym, ze opd pewnego czasu spotykamy się w gronie najblizszych znajomych. No i jest pewna dziewczyna, która od początku jak zaczęlismy się trzymać bardzo mi sie podobała, jest bardzo wysoka, wyzsza od w 99% swoich kolegów, ode mnie jest troche nizsza. Byliśmy razem na . fot. Adobe Stock, highwaystarz Moje małżeństwo od dawna jest fikcją, a ja źle znoszę samotność. Wolałabym mieć jakieś „wyjście awaryjne” na wypadek, gdybym chciała się rozwieść. Romka poznałam w sanatorium w Kudowie Zdroju, do którego pojechałam na początku grudnia, żeby wyleczyć swoje słabe płuca. Od razu zrobił na mnie dobre wrażenie – siwowłosy, z wąsikiem, który dodawał mu uroku. Wystarczyła chwila rozmowy przy obiedzie, a już wiedziałam, że to wykształcony mężczyzna z klasą i ogładą. Mógł się podobać i wiele kobiet z naszego turnusu jasno dawało mu do zrozumienia, że jest w ich typie. Gdyby tylko skinął palcem, gotowe byłyby na wiele Jednak Romek od samego początku interesował się tylko mną. Zwyczajnie było widać, że wpadłam mu w oko. Niby nie jestem klasycznie ładna, ale za to zawsze uśmiechnięta, co powodowało, że wokół mnie nigdy nie brakowało adoratorów. To chyba podziałało i na niego. Nie powiem, zainteresowanie Romka łechtało moją kobiecą próżność i dowartościowywało. Tym bardziej że w takich miejscach jak sanatorium kobiet jest zawsze więcej… Już po kilku dniach pobytu wybraliśmy się na romantyczny spacer. Romek od razu objął mnie ramieniem, w ogóle nie przejmując się opinią innych. Nie musiał – owdowiał 5 lat wcześniej, jego dzieci były już dorosłe i samodzielne. Ja jednak miałam pewien kłopot… – Słuchaj, jestem mężatką – zaczęłam, odsuwając go delikatnie. – Ale musisz wiedzieć, że z mężem od dawna nic mnie nie łączy, nie mamy dzieci, rozwód będzie tylko formalnością. – To w czym problem? – zapytał przekornie, przysuwając się bliżej. Oparłam się plecami o pień sosny, spojrzałam mu w oczy. – Masz rację, to nie problem – odpowiedziałam i pozwoliłam się pocałować. Ale do niczego więcej niż delikatne pocałunki nie miałam zamiaru dopuścić. Kiedy oznajmiłam to Romkowi, powiedział, że rozumie mnie i docenia, bo on też lubi jasne sytuacje. Dalej chodziliśmy na spacery, spędzaliśmy wspólnie wolny od zabiegów czas i gawędziliśmy przy kawie, wieczorami często chodziliśmy na tańce do pobliskiej knajpki. Dawno nie czułam się tak dobrze Znowu przypomniałam sobie, że jestem kobietą – wciąż młodą, atrakcyjną i pożądaną. Kiedy turnus zbliżał się ku końcowi, obiecaliśmy sobie, że będziemy kontynuowali tę znajomość w Katowicach. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności okazało się bowiem, że oboje jesteśmy z tego samego miasta. Ucieszyło mnie to, bo dawało szansę na częste spotkania. Widywaliśmy się prawie codziennie, a ja nabierałam coraz większej pewności, że czas na rozmowę z mężem. „Powinnam wprost powiedzieć Krystianowi, że to, co kiedyś było między nami, już się wypaliło i że chcę zacząć życie bez niego” – myślałam. Nie potrafiłam jednak zebrać się na odwagę i postanowiłam poradzić się w tej sprawie swojej przyjaciółki… – Chyba się zakochałam – powiedziałam Anieli zawstydzona, bo w głębi serca uważałam, że w pewnym wieku kobiecie nie przystoją tak gwałtowne uczucia jak to, którego właśnie doświadczałam. Ku mojemu zaskoczeniu, przyjaciółka była oburzona. Zwymyślała mnie od naiwnych i lekkomyślnych, przypomniała, jak dobrym człowiekiem jest mój mąż. – Masz zamiar wychodzić za mąż kolejny raz? – zapytała na koniec. – Dla faceta kolejny raz rozwalać dobry związek? W pierwszym odruchu poczułam złość. Tamto małżeństwo to był błąd młodości, mam za niego płacić do śmierci? A teraz, z Krystianem… No cóż, ani jemu, ani mnie nie chce się już starać. Może dlatego, że nie mamy dzieci? Ale potem spojrzałam na Anielę i pomyślałam, że warto przemyśleć to, co powiedziała. Gdyby nie Romek, na którego tle Krystian wypadał blado, może nie myślałabym o mężu aż tak źle. A ona przecież zawsze mi dobrze życzyła, nigdy się na niej nie zawiodłam! Choć jest panną, nigdy nie dała mi odczuć, że jest zazdrosna o mężczyznę… Zaparzyłam więc kawę na zgodę, pokroiłam sernik. Przyjaciółka się sprzeciwiała – Masz jakieś zdjęcie tego Romka? – zapytała w pewnej chwili Aniela. – Tylko w komórce – pokazałam jej. – No, niezły, niezły – pokiwała głową. – A pracuje jeszcze? Nie? To pewnie ma niezłą emeryturkę? A gdzie mieszka? – Anielka, po co ci takie szczegółowe informacje? – zapytałam wprost. Wtedy moja przyjaciółka bez mrugnięcia okiem powiedziała: – Myślę, że szkoda, żeby taki ciekawy mężczyzna – jeśli oczywiście można wierzyć twoim opowieściom – się marnował. Może poznałabyś nas ze sobą? Ty masz swojego Krystiana, może ja mogłabym mieć tego Romka? – uśmiechnęła się. No wiecie co?! Normalnie mnie zatkało! Jak ona mogła zaproponować coś takiego? Przecież dosłownie przed chwilą wyznałam jej, że kocham Romka, że z nim chciałabym ułożyć sobie życie! – On jest mój! – powiedziałam ostro. Aniela gwałtownie wstała z fotela, obróciła się na pięcie i szybkim krokiem wyszła, po drodze chwytając z wieszaka futerko. Został po niej jedynie duszący zapach mocnych perfum. Wiem, że kobiecie po 50. nie jest łatwo kogoś poznać, ale żeby posunąć się do czegoś takiego? Nie potrafię tego zrozumieć, tym bardziej że miałam Anielę za prawdziwą przyjaciółkę. Sądziłam, że stanie po mojej stronie, pomoże mi dokonać wyboru… Ale trudno, zrobię to sama. I wybieram Romka! Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę” Witam, mam pewien problem i niezbyt wiem gdzie mam się zgłosić, problem tkwi w tym że zakochalam się w swojej najlepszej przyjaciółce i trwa juz to dłużej niż rok, nie mam bladego pojęcia co mam z tym zrobić. Z racji że widuje się z nią dość często trudno jest mi jakoś z tym normalnie żyć. Jestem smutna, rozmyślam nad swoim sensem życia i okropnie się z tym czuje. Nie mam odwagi jej tego powiedzieć gdyż w sumie znam jej reakcje, ale tez trudno mi żyć z tym że nikomu tego nie powiedziałam KOBIETA, 18 LAT ponad rok temu Sport a depresja a co chciałaby Pani zrobić? Proszę pomyśleć co da Pani radość i szczęście którego obecnie brakuje, można też taką rozmowę przeprowadzić z psychologiem. Specjalista na pewno pomoże poradzić sobie z sytuacją 0 Witam to sytuacja, która wywołuje u Pani duże napięcie, boi się Pani konsekwencji przyznania się do swojego uczucia. Warto porozmawiać o tym najpierw z psychologiem i wspólnie zastanowić się jak rozwiązać ta sytuację. Pozdrawiam serdecznie. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Zakochałem się w przyjaciółce: co robić? – odpowiada Lek. Anna Syrkiewicz Jak pomóc przyjaciółce, która rozstała się z chłopakiem? – odpowiada Mgr Marek Lisowski Jak rozmawiać z przyjaciółką o molestowaniu? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Jak wspierać przyjaciółkę po próbie samobójczej? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak postępować z przyjaciółką, która często się obraża? – odpowiada Mgr Dorota Majlich Jak pogodzić się z przyjaciółką? – odpowiada Mgr Sylwia Motyl-Kośka Co mam zrobić, jeśli zakochałam się w kuzynie? – odpowiada Mgr Agata Pacia (Katulska) Czy mogę jakoś pomóc mojej przyjaciółce? – odpowiada Mgr Katarzyna Kulczycka Jak pomóc przyjaciółce? – odpowiada Paulina Witek Pogorszenie relacji z przyjaciółką po przeprowadzce do innego miasta – odpowiada Mgr Katarzyna Garbacz artykuły Komentarze sameQuizy: 50 TakWszystko wskazuje na to, że zakochałeś się w swoim przyjacielu! Ekscytują Cię wspólne spotkania i już dawno przestało Ci zależeć na zwykłej przyjaźni. Pragniesz czegoś więcej, teraz to jest najważniejsza osoba w Twoim życiu. Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz1 Nioeli • 2 lata temu • edytowanoTak Wszystko wskazuje na to, że zakochałeś się w swoim przyjacielu! Ekscytują Cię wspólne spotkania i już dawno przestało Ci zależeć na zwykłej przyjaźni. Pragniesz czegoś więcej, teraz to jest najważniejsza osoba w Twoim życiu. Podziel się wynikiem w komentarzu! Well, unfortunately, it’s not possible … we haven’t talked to each other for a year Odpowiedz2 Tak Wszystko wskazuje na to, że zakochałeś się w swoim przyjacielu! Ekscytują Cię wspólne spotkania i już dawno przestało Ci zależeć na zwykłej przyjaźni. Pragniesz czegoś więcej, teraz to jest najważniejsza osoba w Twoim życiu. Podziel się wynikiem w komentarzu! To prawda aa.. Odpowiedz1 Nie Ja może nie, ale on we mnie kiedyś tak. Odpowiedz1 Wszystko wskazuje na to, że nie zakochałeś się w swoim przyjacielu! Łączy was tylko przyjaźń, co bardzo Ciebie cieszy. Nie widzisz w nim nikogo więcej. Traktujecie siebie jak rodzinę i dobrze wam z tym. Kochacie się miłością przyjacielską. Podziel się wynikiem w komentarzu! Nie… Odpowiedz1 Komentarze sameQuizy: 93 Tak Wygląda na to, że Twój przyjaciel się w Tobie zakochał! Nie może wytrzymać godziny bez rozmowy z Tobą, jego zachowanie się zmieniło, kiedy tylko jesteś w pobliżu. Zauważyłaś to? A może tak dobrze to ukrywa? Odważ się i zapytaj go co o Tobie myśli. Może powie, że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu? Podziel się wynikiem w komentarzu!Mój chłopak się domyślił ale ja nie XD Nie wiem, który to ALE nie zostawiła bym mojego chłopaka dla innego Odpowiedz Chciałam tylko powiedziec że miłość nie zawsze a nawet śmiem twierdzić że żadko tak wygląda XD Odpowiedz1 @WiktorciaQ tak samo słownik ,,żadko” tak wygląda Odpowiedz1 Tak … Ja tak chciec Odpowiedz1 Tak Wygląda na to, że Twój przyjaciel się w Tobie zakochał! Nie może wytrzymać godziny bez rozmowy z Tobą, jego zachowanie się zmieniło, kiedy tylko jesteś w pobliżu. Zauważyłaś to? A może tak dobrze to ukrywa? Odważ się i zapytaj go co o Tobie myśli. Może powie, że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu? Podziel się wynikiem w komentarzu! oooooooooooooooooooooooooooookej moja BFF chyba ma racje Odpowiedz1 Tak Wygląda na to, że Twój przyjaciel się w Tobie zakochał! Nie może wytrzymać godziny bez rozmowy z Tobą, jego zachowanie się zmieniło, kiedy tylko jesteś w pobliżu. Zauważyłaś to? A może tak dobrze to ukrywa? Odważ się i zapytaj go co o Tobie myśli. Może powie, że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu? Podziel się wynikiem w komentarzu! Hmm moja historia : na końcu korytarza w szkole stali chłopaki – między innymi mój przyjaciel–gadali sobie, a ja z moją kol sobie stałam na drugim końcu korytarza. I nagle jeden kolega na cały korytarz ~EJ HANIA, OSKAR CIĘ KOCHA~ i mój przyjaciel się czerwony zrobił, i ja też. Od tamtej pory moj przyjaciel nienawidzi swojego kolegi XD POZDRAWIAM OSOBY KTÓRYM CHCIAŁO SIĘ CZYTAC Odpowiedz1 TakWygląda na to, że Twój przyjaciel się w Tobie zakochał! Nie może wytrzymać godziny bez rozmowy z Tobą, jego zachowanie się zmieniło, kiedy tylko jesteś w pobliżu. Zauważyłaś to? A może tak dobrze to ukrywa? Odważ się i zapytaj go co o Tobie myśli. Może powie, że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu? Podziel się wynikiem w komentarzu!Wiem o tym heh słyszałam jak o tym gadali w mojej szkole ale myśleli że nie słyszę genialna klasa po prostu XD Odpowiedz1 Wygląda na to, że Twój przyjaciel się w Tobie zakochał! Nie może wytrzymać godziny bez rozmowy z Tobą, jego zachowanie się zmieniło, kiedy tylko jesteś w pobliżu. Zauważyłaś to? A może tak dobrze to ukrywa? Odważ się i zapytaj go co o Tobie myśli. Może powie, że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu? Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-11-14 13:19:30 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-14 13:22:14) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Temat: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Bardzo trudny z niego człowiek, dosyć depresyjny z masą problemów i niełatwo mu wykrzesać z siebie jakieś odczucia do ludzi z prostej przyczyny - nie lubi ich. Paradoksalnie dlatego tak się zaprzyjaźniliśmy, bo spotkałam go w momencie, gdy po traumie chciałam się odciąć od ludzi, więc mieliśmy podobne doświadczenia i poglądy. Bardzo wiele rzeczy robiliśmy razem, nawet takie drobiazgi jak wspólne gotowanie czy doradzanie sobie wzajemnie podczas zakupów. Byliśmy prawie nierozłączni, po rozejściu się zwykle pisaliśmy do siebie smsy czy na gadu, zawsze miałam w nim oparcie a on we mnie. Dodatkowo nasze zainteresowania pokrywały się idealnie, więc zawsze mieliśmy o czym rozmawiać. Zrobiłabym dla niego prawie wszystko. Spotkałam swój ideał, nie? W ogóle nie przeszkadzały mi jego wady. Nawet nie wiem kiedy zaczęło mi na nim bardziej zależeć, a myślałam, że skoro jesteśmy tak podobni to wszystko samo się idealnie raz powiedziałam mu to dwa lata temu, usłyszałam niestety, że on nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakieś emocje. Przeżyłam to naprawdę ciężko, chciałam zakończyć znajomość bo zbyt mnie to rozczarowanie bolało, ale w końcu przełknęłam przez wzgląd na to, jak trudno byłoby mi bez niego zostać. Udawaliśmy, że nic się nie stało i rozeszło się po kościach. Było jak dawniej. Teraz sobie myślę, że podświadomie chyba czekałam, aż coś się zmieni... Nie wspominając, że w pół roku schudłam 25kg z częściową myślą o tym, aby nie musiał się grubasa wstydzić W zeszłym miesiącu przeszłam załamanie nerwowe. Wieczne problemy w domu, ze sobą, to już mało istotne dlaczego. Był przy mnie ten cały czas, interesował się moim stanem, rezygnował z piwa z kumplem, żebym nie siedziała sama w momencie najgorszej rozsypki. Stwierdziłam że kurczę, jednak mi jeszcze na nim zależy i szczerze mu to powiedziałam. Drugi raz jednak nie usłyszałam tego co chciałam... Plus tym razem, że on kogoś ma na oku. Jak sam twierdzi, to nic pewnego, raczej bez perspektyw (dziewczyna jest równie trudna i mówi że widzi w niej swoje najgorsze, najbardziej wnerwiające cechy) i wciąż się gryzie co zrobić, ale dla mnie sytuacja jest gorsza. Nie chcę patrzeć na to co może być, nie będę umiała się jego ewentualnym szczęściem cieszyć. Mówiłam mu, że chcę zejść mu z drogi i nie przeszkadzać, ale powiedział, że choć powinnam zrobić to co dla mnie będzie najlepsze, to jednak taka wizja go przeraża i nie wyobraża jej sobie. Że jeśli odejdę, będzie czuł się na świecie sam. Tak, będzie się czuł sam nawet mając kogoś. Powiedział mi również, że nie znosi siebie za to, że brnie w coś bez przyszłości, a nie może się otworzyć na tych, których powinien. Że doskonale wie i czuje, że to na mnie powinno mu zależeć bo wie że pasujemy do siebie i ciągle ma nadzieję że któregoś dnia się obudzi i stwierdzi że mu się "odmieniło".Ale ja... nie mam w tej chwili pojęcia co zrobić. Zielonego. Boję się, że jeśli będzie "po staremu", to przez tłumienie wszystkiego w sobie przejdę kolejne załamanie. Z drugiej strony, nie chcę wszystkiego przekreślać, bo oprócz tego, że zależy mi na nim jako mężczyźnie, to zależy mi też jako człowieku. Co więcej, to pierwszy facet na którym tak mi zależy... i boję się też, że już nikogo takiego nie spotkam w życiu. W tych sprawach jestem dość że tak długo, ale potrzebowałam czegoś takiego. 2 Odpowiedź przez Kasiek24 2012-11-14 13:36:23 Kasiek24 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-13 Posty: 139 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluNo ja myślę, że kolega jest trochę samolubny. Chce mieć inną kobietę i ciebie dalej za przyjaciółkę, mimo,że wie co do niego czujesz i że jego związek bedzie dla Ciebie traumą! A te jego gadki, że powinien Cię kochać i tak dalej... To jest moim zdaniem gra na uczuciach i dawanie fałszywej nadzieji, żeby osiągnąć korzyść dla siebie. Jak by był wporządku co do Ciebie, to by czegoś takiego nie mówił! Może ty też spróboj się umawiać na randki i jednocześnie się z nim przyjaźnić. A może kogoś poznasz fajnego! 3 Odpowiedź przez tbr 2012-11-14 14:01:47 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Tak, może trochę racji w tym też to, że o innej dowiedziałam się właściwie troszkę przypadkiem, najpierw wspominał o niej jako koleżance, dopiero jak przycisnęłam to powiedział więcej. Że poznali się z 1,5 roku temu przez internet, a spotkali w te wakacje no i teraz ona do naszego miasta miała przyjechać, ale ciągle jej podobno jakoś nie po drodze. Zapytałam kiedy miał zamiar mi to powiedzieć, stwierdził że "po wszystkim" - znaczy niezależnie czy by się ruszyło w jedną czy w drugą stronę. Znam go na tyle że trochę wiem dlaczego to zatajał - nie znosi rozmawiać o swoich prywatnych sprawach i bał się reakcji - ale to też dość mocno mnie czy gra na uczuciach. Z jednej strony wiem, że naprawdę ma problemy w sferze emocjonalnej, leczył się swego czasu u psychologa. Z drugiej... nie okłamałby mnie czymś sam mówi, że najbardziej chciałby żeby było po staremu, ale że też doskonale wie że to samolubne z jego strony i żebym zrobiła to, co uważam za najlepsze dla siebie. Dostosuje się do tego co ja oswajam się z myślą, że z tego nic nie problem w tym, że gdyby nie był to mój najbliższy przyjaciel, zostawiłabym to nie oglądając się za siebie Tak jest mi bardzo trudno coś zdecydować. 4 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-14 16:21:31 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluOn jest z Tobą absolutnie szczery, w 100%. I nie sądzę, żeby był samolubny, po prostu do tej pory traktował Cię jak najlepszą przyjaciółkę, bo tak pozwalałas mu się traktować. Bał się powiedzieć o tamtej dziewczynie bo widział jak przeżyłaś to 2 lata temu, gdy nie potwierdził swoich uczuc do Ciebie. Wiedział też, że masz problemy, więc taił tą informacje i liczył że samo się rozwiąże. Szanował twoje uczucia do niego ale tez nie dawał zbędnych nadziei. To w Twojej głowie wyrosła miłość i to Ty musisz się z nią mówi, że dostosuje się do Twojej decyzji znaczy to że nic do Ciebie nie czuje. Poza przyjaźnią oczywiście. Ja bym wyszła z tego układu bo będziesz cierpieć jeszcze bardziej gdy pewnego dnia wpadnie na kawę z nową kobietą. Co możesz zrobić teraz to odsunąć sie maksymalnie, będzie mniej bolało. Sądzę, że jeśli pozostaniecie w tych samych relacjach Ty będziesz projektować sobie coraz to nowe wizje licząc, że się coś zmieni a on nieświadomy będzie uszczęśliwiał tą drugą kobietę. Spalisz się w tym. Nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną. Przekonałam się o tym wczoraj, kiedy zakończyłam bardzo ważną dla mnie relację z mężczyzną, dla którego byłam tylko przyjaciółką.... Boli jak cholera ale każdy z tego wychodzi cało, prędzej czy później rany sie goją. Nauczka na przyszłość - nie doszukiwać się ukrytego sensu i drugiego dna, tam gdzie ich po prostu nie ma 5 Odpowiedź przez ICC 2012-11-14 19:15:07 ICC Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-06 Posty: 26 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluSytuacja jest klasyczną kiedy dwoje ludzi przeciwnej płci się przyjaźni,a jedno z nich coś zaczyna czuć do drugiego... Z jednej strony szkoda tracić przyjaciela, który zna Cię na wylot, ale z drugiej strony... jest strasznie ciężko i będzie corazz gorzej. Wycofaj się z tego układu czas leczy rany, za jakiś czas zapomnisz zaczniesz żyć normalnie i ułożysz sobie życie z kimś innym. Trwając dalej w tym układzie będziesz żyła złudną nadzieją, że wkońcu coś wydarzy i będziesz cierpieć,a później obudzisz się sama,a on będzie już mężem innej... 6 Odpowiedź przez sam22 2012-11-14 19:22:57 sam22 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-17 Posty: 1,012 Wiek: 35 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dałaś mu wolność, dałaś mu sygnał, że jesteś "na tak". On dał sygnał, że nie chce. Co teraz ja bym zrobił? Chyba dalej bym się przyjaźnił, ale jednak szukałbym innej bratniej duszy, chłopaka, do miłości, seksu, do życia. 7 Odpowiedź przez klarek 2012-11-14 22:44:58 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-14 22:46:27) klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluMożna ci pozazdrościć takiego przyjaciela. To, że oboje jesteście lekko powaleni to żaden problem. Kto nie jest ? Myślę, że powinniście kontynuować tę przyjaźń, ale jak radzą poprzednicy zacznij szukać kogoś. I może porozmawiaj z nim żeby trochę wasze relacje rozluźnić. Wiem, że to trudne ale naprawdę myślę że warto potrzymać tę znajomość, ale dla twojego dobra nie powinna być ona tak "ścisła". Jeśli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa te rozluźnienie kontaktów. Ja z moją ostatnią (1,5 roku "związku" a znajomości kilkanaście lat) bardzo bym chciał podtrzymać tę znajomość, ale coraz bardziej boję się że nie przetrwamy. Dlatego zazdroszczę Tobie tej znajomości. 8 Odpowiedź przez tbr 2012-11-15 00:41:25 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dziękuję Wam wszystkim baaardzo za odpowiedzi Dopiero teraz widzę, jak straszliwie potrzebowałam opinii kogoś z zewnątrz. Bardzo podoba mi się określenie, że "oboje jesteśmy lekko powaleni", całkowicie się z tym zgadzam, zresztą często sobie to nawzajem mówimy Wiecie, miotałam się straszliwie co zrobić... Jak mówiłam, żal i przykro rozluźniać kontakty, ale ciężko też stać i się przyglądać z boku jak sytuacja się rozwinie. To samo z jego strony: niby mówi, żebym zrobiła to, co będzie najlepsze dla mnie, ale gdy wspominam o nawet nie tyle zerwaniu co rozluźnieniu kontaktów (nawet taki drobiazg jak oddzielne spędzanie okienek - studiujemy razem), on to przeżywa nie gorzej niż ja. Boi się okropnie, że znajomość umrze śmiercią naturalną, dzisiaj przyznał nawet, ze za każdym razem jak o tym wspominam to czuje, jakby coś go trzepnęło w głowę. I że właściwie to bardzo cieszy go, że się miotam i w ogóle mam wątpliwości, a nie od razu odchodzę. Jesteśmy chyba zbyt mocno od siebie uzależnieni, zawsze wszystko robiliśmy wspólnie. Różnie bywało, ale szliśmy przez życie ramię w ramię jak żołnierze Dzisiaj też powiedział mi coś takiego, że najgorsze będzie, jeżeli ja się odsunę a się okaże że nie było po co... Wciąż podkreśla, że sam nie wie bo tamta relacja między nimi też nie jest taka prosta, zresztą to tylko z jego strony chwilowo zauroczenie. Gdy dziś też mówiłam mu, że trudno jest mi zachowywać się "normalnie", bo patrząc na niego uświadamiam sobie, że nie zależy mu i nigdy nie będzie tak zależało na mnie jak mi na nim, powiedział tylko, że choć w tej chwili to może brzmieć żałośnie i niewiarygodnie, to w 100% pewna tego być nie zanim zganicie mnie, że głupia robię sobie nadzieje - nie robię i mimo wszystko, wolałabym żeby mi takich rzeczy w ogóle nie mówił To już specyfika jego charakteru. Wiem że zależy mu na mnie diabelnie - tylko niestety w inny sposób, niż bym ostatnie dni sporo rozmawialiśmy, ale właściwie nie doszliśmy do żadnego konkretnego wniosku co robić, z powodów opisanych wyżej. Dziękuję Wam, pomogliście podjąć mi decyzję o lekkim rozluźnieniu tej więzi dla mojego dobra Jutro z nim o tym porozmawiam, tym razem bez miotania nadchodzi czas na odrobinkę egoizmu... 9 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 14:18:20 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-17 14:19:49) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Przepraszam za posta pod postem, ale to dotyczy czegoś innego, mam nadzieję że nie będzie usunięty Wiecie, zgodnie z Waszymi radami mu powiedziałam, że czas rozluźnić kontakty Przyszedł do mnie w czwartek bo mieliśmy wspólnie do zrealizowania projekt, ale po skończeniu go rozsiadł się i strasznie odwlekał pójście gadając o głupotach, jakby przeczuwał że jak wyjdzie, to coś się stanie. Gdy w końcu stwierdził że już pójdzie, wyszłam z nim, jakoś wolałam powiedzieć mu to na spacerze No i owszem, wiedziałam, że go to trzepnie, ale nie przypuszczałam że AŻ tak... Powiedział wręcz, że chyba nic go tak jeszcze nie przybiło jak to. Na moje słowa, że inaczej się nie da i jest to przemyślana na spokojnie, bez histerii decyzja stwierdził, że no widzi jak stanowczo to mówię i właśnie to jest chyba najgorsze. Sporo mówił, głównie to że boi się, że beze mnie nie da sobie rady i po pewnym czasie staniemy się sobie jak obcy i nie będzie czego ratować, a do tego nie chce się przyzwyczajać. Że będzie strasznie tęsknił, nawet za najmniejszymi drobiazgami. I że ciągle miał i jeszcze wciąż ma nadzieję, że tego nie ogóle nie chciał zakończyć tego spaceru, mówił że ciężko mu się na to zdobyć, skoro nie wie kiedy zdarzy się następny a ten jest póki co ostatni. Odprowadził mnie pod samą bramkę domu, co mu się nigdy nie zdarzyło i strasznie mocno przytulił Na tym samym spacerze powiedział mi też coś trochę dziwnego, że jest widać beznadziejny, skoro nawet nie zauważył że u mnie były takie zawirowania, że chciałabym znów z nim swoją przyszłość związać a u niego było prawie cały czas jak linia prosta, więc myślał że może się zacząć rozglądać za kimś. Na moje słowa, że skoro była "linia prosta" to naprawdę robię dobrze, poprawił że przecież powiedział że "prawie" i że teraz z kolei pewnie ja nie zauważyłam że od początku tego roku akademickiego, jak on to ujął, "u niego też trochę się zmieniło i bardziej mnie lubi". Kosmos, to się robi coraz dziwniejsze Ale pomyślałam, że nawet jeśli jest jakiś mały zalążek, to i tak rozłąka jest mimo wszystko potrzebna, nie? Jeśli mnie straci, to może doceni Jeśli nie... się na uczelni, na zajęciach, mieszkamy obok siebie więc i powroty są wspólne. Wczoraj, pierwszego dnia tej rozłąki, przez pół dnia zachowywał się jakby był na mnie obrażony, nawet wyciągnął komórkę i przy mnie zaczął czytać jakieś stare, krótkie smsy od tej koleżanki Potem mu przeszło, starał się być najbliżej mnie jak się da, najbliżej na ile pozwalałam. Nie traktowałam go jak powietrze, odpowiadam na to, o co zapyta, czasem zażartuję... ale to tyle Już w drodze powrotnej zaczął mówić, że wciąż trudno mu oswoić się z tą sytuacją, nie podoba mu się i w ogóle się w niej nie odnajduje. I że go mój "chłód" przeraża, że tak szybko zmieniłam podejście. Wcale też mi nie przytakiwał zbyt mocno gdy powtarzałam, że innego wyjścia nie widzę. Powiedział nawet coś takiego, że skoro ja nie widzę to nie znaczy że go nie ma, może jakiś psycholog by widział Ech, pewnie że jest mi smutno, ale będę twarda. I dalej uważam, że to była dobra decyzja A nuż coś zrozumie? Głupia sytuacja, jedno bez drugiego żyć nie może a tu o 10 Odpowiedź przez klarek 2012-11-17 14:52:19 klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluZnalazłaś cudownego przyjaciela ale sytuacja zrobiła się kompletnie niezdrowa. I tak trzeba. On musi zrozumieć, że to dla waszego dobra. Może z tej kwarantanny wyniknie coś lepszego Któż to wie. Jednak zachłanna przyjaźń to nie przyjaźń. to egoizm. Przyjaźń nie ma wartości. To po prostu co do smutku. Wiesz. Rok już mija jak zakończył mi się związek. Krótki (1,5, roku), powalony, niezdrowy z wieloletnią koleżanką, przyjaciółką. I strasznie mi jej brak. Jako przyjaciółki. Ale kwarantanna musi być. Może przyjaźń nie przetrwa. Więc nie była przyjaźnią. Wiele lat temu rozstałem się z pewną dziewczyną. Źle się rozstaliśmy. Po kilku latach spotkaliśmy się przypadkiem i przyjaźń nagle wybuchła. I tak jest do dzisiaj. Widzimy się może 1-2 w roku, raz na jakiś czas pogadamy przez telefon, czy skype. Ale zawsze jest to obopólna radość, że się widzimy i rozmawiamy. 11 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 15:51:11 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Owszem niezdrowa, ale chwilami mam trochę poczucie winy że to ja "nawaliłam" Niby wiem że to nie tak do końca moja wina, że na to się większego wpływu nie ma, ale to z mojej strony wyszło przecież...Na jego słowa że boi się że to umrze śmiercią naturalną powiedziałam mu, że ja się o to nie boję, bo jeśli to jest szczere i prawdziwe, to przetrwa. Ale on... wciąż swoje Jak pisałam, wczoraj chyba nie mógł się zdecydować czy jest zły na mnie czy załamany. Wiem dlaczego - jak mówiłam, to trudny i zamknięty w sobie człowiek. To przede mną mógł się otworzyć, do mnie mógł się zawsze zwrócić. Potrafię sobie wyobrazić czym jest dla niego taka strata. Ale tak trzeba Może zrozumie co nieco. Może tamta znajomość nie wyjdzie, bo póki co to mówił o tym jak o czymś mało że marudzę, płaczę i jęczę, bo jestem całkowicie spokojna, ale to dopiero drugi dzień a strasznie mi go brakuje Brak mi smsów z głupimi, zrozumiałymi tylko dla nas żartami, wymyślnych sposobów życzenia sobie dobranoc, gotowania mu obiadów (bo noga z niego w kuchni), "ochrzaniania" za bałaganiarstwo za każdym razem gdy do niego przychodziłam... Oby jemu też A to Twoja przyjaciółka nie chce kontynuować tej znajomości, że mówisz że Ci jej brak? 12 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-17 20:01:23 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluHmmm, bardzo to zabawne Chyba cieszę się, ze tak się Twoje sprawy z przyjacielem układają Doradzałam Ci zerwanie kontaktu ale w głębi duszy przeczuwałam, że on będzie starał się Ciebie za wszelka cenę zatrzymać. Przetrzymaj go trochę, myślę, ze zatęskni i zrozumie co traci. Jest szansa, że będziecie mieli happy end Wiesz, co się wydarzyło u mnie? W poniedzialek zakończyłam kontakt z moim przyjacielem, do którego czułam więcej niż on do mnie. Uznałam, ze trzeba się ratować jeśli on nie odwzajemnia moich uczuć. Po spokojnej rozmowie, gdzie wyglądał jak zbity pies przyznał że nie może mi dawać złudnych nadziei, ze coś między nami wyjdzie a nie jest w stanie wejść w związek tak szybko jak ja bym tego chciala. Więc przyznał, że trzeba to zakończyć. Po czym trzeciego dnia napisal, że życie be ze mnie jest piekłem i żebym dała nam jeszcze jedną, ostatnią szansę. Bez presji i stresu, zobaczymy, czy wyrośnie z tej przyjaźni uczucie. Jestem od niego uzależniona i nie umiem tak po prostu odejść. Więc zostałam przy nim Życie czasem płata różne figle Życzę Ci, aby Twój mężczyzna wreszcie zrozumiał, że tylko z tobą będzie szcześliwy i nie bał się zrobić kroku w przyszłość. 13 Odpowiedź przez klarek 2012-11-17 20:18:57 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-17 20:20:26) klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu tbr napisał/a:A to Twoja przyjaciółka nie chce kontynuować tej znajomości, że mówisz że Ci jej brak?To chyba dość poplątane. Ma chyba jakieś braki emocjonalne a blisko końca wakacji chyba miała jakieś "załamanie" i coś jej się widziało że dalej czuje coś do mnie. Spotkaliśmy się i cisza. JA już naprawdę ostygłem z miłością do niej. Ale znamy się kilkanaście lat i strasznie mi smutno czasami bez tych smsów, maili, rozmów, spotkań. Takich właśnie kumplowskich. Po zerwaniu jak już przestałem się starać, to właściwie tylko ja szukałem kontaktu na zasadzie starych czasów. A z jej strony suche odzywki i zero własnej inicjatywy. Albo wymówki że nie może bo to, bo tamto. Chyba tylko raz się odezwała z propozycją przejażdżki rowerowej. Ale z kolei ja to zignorowałem. Jak na 1 rok od zerwania to jedna inicjatywa z jej strony to trochę mało, bo tej letnio-jesiennej akcji nie liczę. Może akurat miała doła i tak się jej przypomniałem. No nic. Zobaczymy. 14 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 23:26:48 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Melpomena - o kurczę, ale to fajne! Naprawdę, aż się śmiałam do monitora, tak pozytywnie mnie ta historia naładowała Oczywiście, że go przetrzymam, będę twarda. Choć dzisiaj koło południa miałam moment załamania, chciałam wziąć komórkę i napisać mu, że czuję się beznadziejnie, nie mogąc podzielić się z nim informacją, że chyba ktoś na górze nie chce żebym piła tyle kawy bo wcisnęli mi w sklepie skwaśniałe mleko, że mi w ogóle smutno bez niego. Ale byłam twarda! Zadzwoniłam do przyjaciółki, poplotkowałyśmy, przeszło. A ja jestem z siebie dumna, że realizuję za tego posta, naprawdę ogromne Bo w trudnych sytuacjach zawsze wydaje się, że jesteśmy jedynymi na świecie pokrzywdzonymi w ten sposób... ale ta podobna sytuacja dała mi nadzieję, że i tu się ułoży. Nie wiem jeszcze w jaki sposób, ale że będzie lepiej Życzę Ci tego samego, żebyśmy za jakiś czas obie mogły pochwalić się naszymi wymarzonymi facetami! klarek - poczekaj, żadnej przyjaźni nie warto tak przekreślać. Ponoć brak przyjaciela jest równie niebezpieczny dla organizmu co alkohol czy papierosy Troszkę szkoda, że propozycję przejażdżki zignorowałeś, duma urażonej kobiety jest wielka 15 Odpowiedź przez dziwnaismutna 2012-11-18 00:22:06 dziwnaismutna Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-05 Posty: 488 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Klarek, tez mam takiego przyjaciela, kiedyś bylismy zakochani, ale parą nie byliśmy. Ja walczylam jakis czas o niego, ale sie nie udało. Teraz czasem sie odzywamy , czasem spotkamy, nawet w usta sie pocalowalismy ostatnio, ale oboje wiemy- ze tyle juz bylo wczesniej nieporozumien, rozstan ze nigdy nie bedziemy razem. Ja juz tez nic nie czuje do niego i nie chce z nim byc. Moje uczucie wygaslo, razem z rozczarowaniem, straconym czasem, przepychankami z nim, walka o nic....Chyba lepiej szukac nowego, czegos co bedzie mialo sens, a nie odgrzewac stare przyjaznie.......... 16 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-18 02:45:56 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Tbr, trzymam za was kciuki! U mnie sytuacja jest trochę skomplikowana bo my oboje jesteśmy w związkach... od początku byliśmy ze sobą szczerzy i to on zaproponował mi przyjaźń wiedząc, że nie możemy dać sobie więcej, niż byśmy chcieli. Ja od razu chciałam uciekać ale on mnie zatrzymał, nie było już odwrotu. Zresztą wiesz doskonale, o czym mówię spotykasz taką osobę jeden jedyny raz i czujesz, że znacie się całe życie. Fenomen którego nie można wytłumaczyć. I nie jest to żadna fascynacja seksualna czy pożądanie, między nami nie było nigdy nic. To jest magia, którą się czuje w głowie, a nie w brzuszku Ja jak i Ty mogę powiedzieć, że zrobiłabym dla niego wszystko. Rzuciłabym mój zdroworozsądkowy związek w cholerę dla reszty życia przy nim. Kiedy się rozstawaliśmy "już na zawsze" on powiedział dosłownie to samo co Ty - że prawdziwa przyjaźń nie umiera nigdy i przetrwa wszystko a ja chciałam mu dać w myślach w psyk za jego naiwność!Oczywiście pokiwałam tylko głową i to było na tyle. Zawzięłam się i milczałam przez kolejne dni, zero sms, zero maili. Aż on oszalał i napisał )) - pamiętaj, że tu jestem i czekam, kiedykolwiek mnie będziesz potrzebowała. Ja nic, dalej twardo, przeciez nie tego kolejnego dnia przyszedl mail, niezmiernie miły ze slowami - czekałem na Ciebie tyle lat a teraz nie pozwolę Ci odejść, nie odpuszczę Mój się cały czas boi, że nam się nie uda ze względu na spore przeciwności, które nas niestety czekają ale ja jestem cierpliwa, poczekam na niego Tbr, myślę, że ta mała rozłąka jest wam potrzebna. Jeżeli on jeszcze nie zrozumiał co do Ciebie czuje, stanie się to właśnie teraz. Bądź spokojna i stanowcza, dałaś temu związkowi wszystko co mogłaś, teraz jego kolej. Myślę, ze nie będzie szukał nikogo innego, kiedy w Tobie ma tak naprawdę wszystko, czego mu brak do szcześcia. Tylko jeszcze o tym nie wie ) 17 Odpowiedź przez tbr 2012-11-18 17:00:50 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dziękuuuję za takie wsparcie duchowe, to mi naprawdę dużo daje, wyściskałabym Cię za to gdybyś była tutaj obok :))) Szczególnie gdy już mam chęć złapać za komórkę to sobie przypominam, że mam czekać przecież!Oj wiem o czym mówisz :) Nie jest to jakieś zauroczenie w stylu "łaaał, on jest taki fajny", a na jego widok od razu motylki i zdrowy rozsądek idzie się bujać. Poznaliśmy się trzy lata temu na studiach i od razu znaleźliśmy wspólny język, wszystko wyszło całkowicie naturalnie. Pamiętam w jakim szoku byłam, gdy stwierdziłam że mamy tyyyle wspólnego, do tamtej pory myślałam że jestem dość "oryginalna" :) Znam go na tyle dobrze, że wiem jakie ma i zalety i wady, masę razy mnie wkurzył (a masę razy ja jego) i nawet parę razy były groźby, że to koniec znajomości, ale rozchodziło się po kościach bo trudno żyć bez siebie i się niedoskonałości puszcza w niepamięć... Nawet teraz, w ciągu tych ostatnich dni raz zapytał mnie, czy ja naprawdę wyobrażam sobie życie z nim, wiedząc jaki jest. Powiedziałam że owszem, właśnie z tego powodu to sobie wyobrażam, akceptuję go całkowicie. Ciężko mu chyba było uwierzyć, bo powiedział że z nas to ja jako człowiek jestem ta dobra. Wtedy spytałam go, czy jeszcze za mało mu w złości nagadałam że tak twierdzi i że widać on tego u mnie też nie zauważa a to o czymś świadczy :)To po prostu człowiek, przy którym dobrze, bezpiecznie się czuję, z którym rozumiem się w pół słowa, wystarczy "no wiesz, o co mi chodzi". Który ma cierpliwość do moich słabych stron i u którego mnie takie do szału nie doprowadzają. Tak, zdecydowanie wyobrażam sobie resztę życia z kimś takim! Czuję, że to dojrzałe i przemyślane jak nic innego. Jak mówisz, w głowie a nie brzuszku :)Mój jeszcze nie dał znać. Pierwszego dnia rozłąki powiedziałam mu, że jeśli będzie chciał mi coś powiedzieć, to zna maila, zna nr komórki, zna nr gadu. Odebrał to niestety jak słowa "nie chcę z tobą rozmawiać, kontaktuj się przez internet", ale go poprawiłam, że miałam na myśli sytuację, gdyby było mi głupio w twarz. Powiedział że raczej nie skorzysta, jak już to woli porozmawiać normalnie. Więc będę czekała ;)Mam tylko drobny problem z tym, jak traktować go na uczelni. Staram się spędzać przerwy w otoczeniu koleżanek, ale na każdych zajęciach siedzimy obok siebie. Pierwszego dnia spytał, czy ma usiąść obok mnie, ale gdybym powiedziała że nie, to mógłby pomyśleć że w ogóle znać go nie chcę... Problem w tym, że mamy ten sam plan i mieszkamy na tym samym osiedlu, więc siłą rzeczy jakiś czas się widzimy i spędzamy ze sobą. Wolałabym móc w ogóle się nie widzieć, ale to już chyba nie do przeskoczenia ;)My kobiety to jednak jesteśmy złote istoty, że tyle przechodzimy, no nie? Tylko kiedy oni zrozumieją, komu na nich tak naprawdę, ale to naprawdę zależy :P 18 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-20 16:32:57 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu))ciesze sie, że jestes taka twarda daj znać jak sprawy że najrozsądniej będzie, jeśli będziesz go traktowała na luzie i z szacunkiem, jednak bez spoufalania się. Bądź pomocna i życzliwa niech jednak on wie, że w pewnym stopniu nie jestes już dostępna dla niego tak jak dawniej. wszystko jest na dobrej drodze 19 Odpowiedź przez tbr 2012-11-20 21:59:58 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-21 00:31:21) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu No nie powiem że jest lekko na duszy Dziś nawet jak przechodziłam obok salonu fryzjerskiego to z marszu stwierdziłam że wstąpię, żeby (dosłownie!) czymś głowę zająć... Zostawiłam tam 35zł, ale faktycznie czuję się lepiej Głównie temu lekko nie jest, że on teraz przechodzi chyba jakiś etap złości na mnie, że taką decyzję podjęłam. Właśnie w tej chwili robi mi w smsach żale, że przecież mówiłam że to nie będzie traktowanie go jak powietrze a już niewiele mi do tego brakuje - a ja po prostu niepytana odezwałam się do niego może 3, 4 razy Że pewnie że nie myślał że będzie jak do tej pory, ale wkurza go to jak jest teraz bo takiego czegoś chyba też się nie spodziewał, choć takie było założenie...Powiedziałam mu żeby nie robił mi pretensji bo to nie tak że to mój ot taki kaprys i zapytałam, czy chce o tym porozmawiać, odpisał że jeszcze teraz nie, bo jest zbyt tym wszystkim rozbity i żebym się nie przejmowała. Ja z kolei odpisałam, że się nie przejmuję, tylko gorzej że on tak podchodzi, bo jak to ja będę się starała to to będzie nieco niepoważne Po tym napisał mi już tylko, żeby nie ciągnąć tego dalej, on zaraz w pracy będzie i w ogóle to dobranoc Chyba przeżywa lekki szok i panikę że jestem tak spokojna, do tej pory raczej byłam taka "przeżywająca" 20 Odpowiedź przez tbr 2012-11-21 22:26:43 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Ech, skiepściłam chyba sprawę Nie byłam dziś twarda Wracaliśmy dziś z uczelni, on ani słowem się nie odezwał a propo wczorajszych smsów że ma do mnie żal. Niestety, bolało mnie okropnie że nie zamierza tego jakoś komentować więc w końcu sama go zapytałam, czy może chce coś powiedzieć, że np o co te pretensje bo mi się wydaje że trochę jakby nie miał do tego prawa... Stwierdził że wczoraj wszystko napisał i właściwie to już mu przeszło, dziś nawet go nie wkurzało że się nie odzywałam na uczelni i chyba zaczyna się powiedziałam mu, że no skoro tak to ok, widać tak miało być. Wtedy spytał, czy ta rozłąka to nie jest przypadkiem jakiś test czy jest mnie wart, bo kobiety to tak robią chyba Powiedziałam mu że no w pewnym sensie trochę i tak, choć pewnie myślał że zaprzeczę. Że chciałam zobaczyć co zrobi, ale jestem niemile zaskoczona, że raz że pretensje a dwa że jest raczej dość bierny... To stwierdził - i to niestety cecha jego charakteru o której zresztą wiem od dawna - że jak na pewno wiem to nie ma takiego odruchu że pcha się tam gdzie go nie chcą... I że dziś nienajlepszy dzień na taką rozmowę bo jest zmęczony po pracy i podirytowany, może chyba happy endu u mnie nie będzie Trochę siebie widać przeceniłam. 21 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-22 04:41:28 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu szkoda nie muszę nic mówić, że odkryłaś niepotrzebnie swoje karty i teraz on myśli, że grasz z nim w gierki. Faceci tego nie że jeżeli ucinasz kontakt to na amen. Wtedy by się okazało czy idziecie w tą czy w tamtą stronę. Niestety zgubiła Cię niecierpliwość i brak silnej woli Cóż, nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło Musisz teraz zdecydować, czy wracacie do relacji koleżeńskich. Co będzie dalej, czas mnie wszystko zmierza ku lepszemu. Nie wspominamy ani słowem o tym co było, kontaktujemy się codziennie powoli patrząc, jak nasza relacja rośnie w siłę. Widzę ostatnio u niego sporo zmian, również co do wyglądu i domyślam się, ze ma to głęboki związek ze mną. Jestem pełna optymizmu, że się uda 22 Odpowiedź przez tbr 2012-11-22 11:31:31 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-22 11:33:48) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Wiem, ale powiem Ci szczerze, że zaczynałam powoli dostrzegać beznadziejność tej sytuacji i właśnie w którą stronę idziemy... Dziś mija tydzień, a z jego strony nie było prób pojednania, tylko właśnie jeszcze pojawiły się pretensje w moją stronę i obrażanie się, że się nie odzywam a potem zamiast coś z tym robić to zaczął się godzić z losem Bo kontakt ucięłam na amen, ale było to trochę utrudnione z racji że codziennie się widzimy. Jeśli to do mnie miał żal, to mnie to tylko uświadomiło, że nie zależy mu tak na mnie jak powinno. Ba, nie wiem teraz czy nawet zależy na znajomości jako takiej... Pewnie nigdy by nie powiedział czegoś takiego jak Twój przyjaciel, że ciężko mi bez ciebie i spokojnie poczekajmy co z tego wyniknie. Zaczekałabym się na śmierć Wspominałam parę razy, że to trudny człowiek, z problemami. Tylko że jeżeli nie zdobędzie się na odrobinę emocji to nigdy nikogo przy sobie nie zatrzyma, 3 tygodnie temu na przykład jedna koleżanka też z nim całkowicie kontakt zerwała, mając dość...No i chyba się nie zdecyduję wrócić do koleżeńskich relacji, przynajmniej na razie. Nie dam rady, wciąż będę o tym wszystkim myślała i nigdy się z niego nie co do przyznania się - zna mnie na tyle, że nie było sensu iść w zaparte Nawet gdybym powiedziała że "nie, skądże" to by nie szczęścia i powodzenia I zazdroszczę oczywiście 23 Odpowiedź przez tbr 2012-12-17 00:05:57 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-12-17 00:07:59) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu No dobrze, skoro mam przenieść post... Choć wydawało mi się, że to już inny przypadek bo chodziło mi tam o pomoc psychiczną osobie z problemami, ale w porządku Przeklejam post z innego działu w jego oryginalnej formie, więc proszę się nie dziwić, jeśli forma wydaje się sztuczna Sprawa dość złożona i delikatna, proszę z góry o cierpliwość i wyrozumiałość jeśli zamotam Otóż - mam bliskiego przyjaciela. Był mi dużo bliższy niż obecnie przez długi czas, bo teraz nasze drogi się krzyżują mniej. Powód? Ja czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, on tego nie odwzajemnia. Wie, że powinien, ale nie odwzajemnia. Poza tym niedawno wplątał się w dziwną internetową znajomość bez perspektyw (on by chciał, ona nie), tak w tym tkwi i to kolejna przeszkoda. Trochę telenowelowato W każdym razie ja zdecydowałam o dość mocnym rozluźnieniu tej znajomości, co on strasznie przeżywa. Opisałam to w moim innym wątku, ale to teraz nie jest tak do meritum sprawy. Odkryłam przypadkiem pewien czas temu, że cierpi on na dość poważną fobię społeczną, znajdując jego posty na jednym z for internetowych. Wiedziałam, że jest to trudny człowiek z depresyjnymi myślami, ale nigdy bym nie pomyślała, że ma AŻ takie problemy, byłam przerażona, czytając jego wpisy. Nie wiedziałam na przykład, że tak stresuje go przebywanie w towarzystwie, że między zajęciami chodzi czasem do toalety i wymiotuje ze stresu. Pisał też, że ma okropne kompleksy na tle tego, że czuje się gorszy od reszty - jego zdaniem - świetnie sobie radzących ludzi na roku (studiujemy niełatwy kierunek, wymagający dużo pracy). Woli nie odzywać się na zajęciach, bo się boi, że powie jakąś głupotę i nauczyciel będzie się śmiał. Co do mówienia głupot to ma to też w stosunku do znajomych, boi się wdawać w dyskusje, bo twierdzi że i tak swojego zdania nie obroni i nie ma tematów do rozmów. Uważa, że wolno myśli, niczego nie umie i zwyczajnie wmawia sobie, że jest głupi. Oczywiście wg mnie (całkowicie obiektywnie) to po prostu normalny, inteligentny facet, tyle że pogrążony w czarnych myślach... Może najwyżej nieco niedomyślny, ale to przecież męska cecha Strasznie dobija go każda porażka, nawet drobne potknięcie sprawia, że czuje się jak idiota i bardzo to przeżywa. O sobie samym zdanie ma niesamowicie niskie i uważa, że jest totalną sprawa, że poważnie podejrzewam, że mnie odrzuca właśnie z takiego powodu, przynajmniej częściowo. Ja się uczę dobrze, bez poprawek i innych większych problemów, świetnie dogaduję się z nauczycielami i ludźmi z otoczenia. Najwyżej jestem troszkę dziwna i humorzasta Ale wracając do tematu - kiedyś, dawno temu, powiedział mi że ja zasługuję na kogoś lepszego, na moim poziomie (w domyśle: nie na niego). Dlatego uważam, że on może sądzić, że jestem dla niego "za mądra" i choć mówiłam mu wprost że akceptuję go takiego jakim jest, to słabo to dociera. A tamta dziewczyna studiuje kierunek dość mało wymagający i jest równie zdołowana życiem jak on, co go tylko coraz gorzej nakręca, wpada w jakąś obsesję...I tu zwracam się z pytaniem i prośbą - jak dotrzeć do takiej osoby? Ma ktoś podobne doświadczenia? Już pomijając kwestie jak go do siebie przekonać, że moglibyśmy spróbować (ja wciąż jestem gotowa na takie coś, całkowicie świadoma ewentualnych trudności - w "dobre dni" i ogólnie przy mnie jest bardzo dobrym człowiekiem), ale po prostu co robić? Czy mogę go jakoś z tego wyrwać? To człowiek bliższy mi niż rodzina, bo w domu u mnie nie jest lekko...Zupełnie nie wiem co teraz robić. Do tej pory wydawało mi się, że skoro mnie odrzuca, to powinnam się odsunąć, ale nie wiedziałam że tak wszystko przeżywa, nie chcę mu dokładać problemów Wiem, że powinnam też myśleć o sobie i uspokajając - głupia nie jestem i nie zamierzam pakować się w coś toksycznego, jednak chciałabym mu pomóc wyjść na trochę prostszą drogę... Tylko jak, skoro nasze kontakty powinny być ograniczone? Po jego wyznaniu, że nie odwzajemnia moich uczuć, nie możemy przyjaźnić się tak blisko jak było to do tej pory (a było na takiej stopie, że bez problemów spaliśmy obok siebie w jednym łóżku), ja czuję się zbyt zraniona i naprawdę chciałabym się odsunąć. 24 Odpowiedź przez tbr 2014-09-12 22:57:41 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Odkopuję na chwilę swój dawny wątek Minęły już prawie dwa lata od tej mojej rozpaczy, że nie kocha i o nie, co teraz Pokrótce jak się sytuacja rozwinęła - wspomniany przyjaciel był w końcu w związku ze wspomnianą dziewczyną, ale był to związek trudny, niestabilny i po roku go rzuciła. W międzyczasie ja ucięłam lekko znajomość, ale tak żeby po prostu się odkochać i żyć własnym życiem, bo czas był ku temu co odkopuję wątek? Żeby dać nadzieję dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych, bo istnieje życie po takiej nieszczęśliwej miłości Jakiś czas po tym, jak postanowiłam być twarda i nie pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, spotkałam faceta, któremu udało się znowu wywołać u mnie te przysłowiowe motylki (i fruwają tam do dzisiaj) Totalne przeciwieństwo przyjaciela, także pod względem wyglądu, a jednak... Kto by pomyślał? Ja na pewno nie, gdy tak wspominam ten czas dwa lata mieszkamy już razem, planujemy wspólną przyszłość, a ja czuję się najbardziej kochaną kobietą na świecie Wnioski?1) nie traktujcie niewypału jak koniec świata2) nie marnujcie czasu na kogoś, kto was nie chce!3) nie traćcie nadziei, że jeszcze spotka was szczęście 25 Odpowiedź przez kobitka2 2014-09-12 23:50:29 kobitka2 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-11 Posty: 35 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluO matko... chciałabym powiedzieć, że świetna historia, ale to źle zabrzmi. A chodzi mi przecież o morał końcowy, który fatygowałaś się zamieścić. Super sprawa, aż mi się na sercu ciepło zrobiło. Przeczytałam wątek, bo sama obecnie jestem w związku z przyjacielem ( czy bardzo dobrym kolegą) i myślałam, że będę mogła w czymś pomóc To co nasunęło mi się na myśl to fakt, że u nas On tylko zagaił kilka razy i dał mi czas żebym sama do tego doszła, że mam u boku wspaniałego faceta:) Dlatego może nie było to tak drastyczne przeżycie dla mnie jak dla Twojego przyjaciela. Ale najlepsze w tym wszystkim jest to że to wszystko jest już NIEWAŻNE Nie znam Cię, ale i tak cieszę się Twoim szczęsciem!!! Pozdrawiam serdecznie! 26 Odpowiedź przez dymitrop 2014-09-13 12:52:53 dymitrop Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-20 Posty: 302 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielua tak z ciekawości to już w ogóle z nim nie gadasz? (friendem) 27 Odpowiedź przez tbr 2014-09-13 15:43:58 Ostatnio edytowany przez tbr (2014-09-13 15:45:27) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu dymitrop napisał/a:a tak z ciekawości to już w ogóle z nim nie gadasz? (friendem)Nie no, nie jest tak że udaję że go nie znam - odzywałam się normalnie, po prostu rzadziej i mniej "wylewnie". Nawet wpadał czasem do mnie i mojego faceta na imprezy. Ale w którymś momencie (jakieś 1,5 miesiąca temu) stwierdziłam że to zwykle ja się odzywałam co słychać, więc powiedziałam sobie dość, skoro to tylko mi zależy jakoś na tej znajomości. Jak przestałam pisać, to i od niego znaku życia po dziś dzień nie ma Nie to nie, wcale mnie to nie boli. Czasem nawet zapominam, że istnieje ktoś taki Poza tym doszły mnie słuchy że pozwala sobie wśród znajomych na niewybredne komentarze względem mnie i mojego chłopaka - a to że takie dwa gołąbeczki zakochane aż do wymiotów, a to że poleciałam na takiego, co więcej zarabia i jest zaradny czy wreszcie, co przelało czarę goryczy, że szybko się pocieszyłam i czekać na niego nie wiecie, tamtą dziewczynę też podobnie obsmarowywał przy innych, w rozmowie ze mną nazwał ją raz nawet "moja niby-dziewczyna", więc to nie tak że miał coś personalnie do mnie, a chyba ogólnie wśród ludzi żyć nie tym wszystkim doszłam do wniosku, że nie jest warty uwagi nie tylko jako partner, ale nawet jako dobry kumpel, skoro nie zna pojęcia lojalność i bycie fair. Niektórzy faceci są beznadziejni, cieszę się straszliwie że nic sensownego z tego nie wyszło 28 Odpowiedź przez dymitrop 2014-09-13 17:57:58 dymitrop Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-20 Posty: 302 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluFaktycznie ma problem z relacjami z ludźmi a Ty go dodatkowo wyśmiewasz -> no ale cóż każdy ma prawo do wyborów:)swoją drogą dobrze zrobiłaś, że jak sam nie odwzajemnia kontaktu to go olałaś, po co się starać jak ktoś ma Cię gdzieś 29 Odpowiedź przez tbr 2014-09-13 18:38:21 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluSerio wyśmiewam? Gdzie? :-P 30 Odpowiedź przez Mati90 2014-09-13 19:56:39 Mati90 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-16 Posty: 14 Wiek: 22 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluPowiem ci że fajnie czyta się że taka historia może się tak fajnie ja obecnie jestem w bardzo podobnej sytuacji w jakiej ty byłaś 2 lata to ja zakochałem się w swojej przyjaciółce, starałem się od niej odsunąć nie przyznając się nigdy do tego że poczułem do niej, coś więcej, dlaczego ponieważ wiem że pomiędzy nami nigdy nie będzie nic się od niej wymyślając jakieś durne historyjki ( największy z moich błędów) i co nie udało mi się ponieważ ona nie pozwalała mi na to, wiedziałem że chce naszej przyjaźni ale ja strasznie się męczyłem i stało się, przyznałem się że się doznała delikatnego szoku ja podjąłem decyzje o zakończeniu znajomości, bo tylko wtedy będę mógł się odkochać, dała mi wolną rękę, minęło kilka dni i wymiękłem zadzwoniłem i poprosiłem o rozmowę i teraz siedzę i zastanawiam się co mam jej powiedzieć, z jednej strony chce się odkochać a z drugiej strony mam tylko ją, jest mi bardzo bliska i czuje się teraz fatalnie ,bardzo ją skrzywdziłem zwłaszcza tymi próbami zakończenia znajomości bez powodu. I powiedzcie mi co ja mam teraz zrobić czy postarać się odbudować naszą relacje i jakoś się odkochać będąc przy niej czy zakończyć to na jednak jeszcze jeden problem pracujemy razem i jeśli zakończę znajomość to będzie to straszne widzieć ją codziennie a sądzę że nawet jeśli się dogadamy jakoś to i tak nigdy nie będzie taka sama mi coś dziewczyny bo ja już sam nie wiem co robić. 31 Odpowiedź przez rita54 2014-09-13 20:39:53 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-11-12 13:38:57) rita54 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 129 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluPost usunięty na życzenie użytkownika. Mod. Vinnga 32 Odpowiedź przez truskaweczka19 2014-09-13 22:34:09 truskaweczka19 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-21 Posty: 17,177 Wiek: 26 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu tbr napisał/a:Odkopuję na chwilę swój dawny wątek Minęły już prawie dwa lata od tej mojej rozpaczy, że nie kocha i o nie, co teraz Pokrótce jak się sytuacja rozwinęła - wspomniany przyjaciel był w końcu w związku ze wspomnianą dziewczyną, ale był to związek trudny, niestabilny i po roku go rzuciła. W międzyczasie ja ucięłam lekko znajomość, ale tak żeby po prostu się odkochać i żyć własnym życiem, bo czas był ku temu co odkopuję wątek? Żeby dać nadzieję dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych, bo istnieje życie po takiej nieszczęśliwej miłości Jakiś czas po tym, jak postanowiłam być twarda i nie pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, spotkałam faceta, któremu udało się znowu wywołać u mnie te przysłowiowe motylki (i fruwają tam do dzisiaj) Totalne przeciwieństwo przyjaciela, także pod względem wyglądu, a jednak... Kto by pomyślał? Ja na pewno nie, gdy tak wspominam ten czas dwa lata mieszkamy już razem, planujemy wspólną przyszłość, a ja czuję się najbardziej kochaną kobietą na świecie Wnioski?1) nie traktujcie niewypału jak koniec świata2) nie marnujcie czasu na kogoś, kto was nie chce!3) nie traćcie nadziei, że jeszcze spotka was szczęście Bardzo pozytywny i na pewno przydatny post Cieszę się, że Ci ułożyło. Masz całkowitą rację, nie można tracić nadziei, niewypały zdarzają się wszędzie, ale nie przekreślają nic dalej. A jak ktoś nas nie chce, to faktycznie nie ma co marnować czasu, teraz jesteś szczęśliwa i super, że tak się ułożyło "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"Wisława Szymborska 33 Odpowiedź przez Mati90 2014-09-13 22:40:05 Mati90 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-16 Posty: 14 Wiek: 22 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluHej Rita dziki wielki za zainteresowanie, Masz racje czasami lepiej trzymać język za zębami faktycznie takie wyznanie przyjacielowi lub przyjaciółce w 90% niszczy relacje choć mówi się że prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko jest to prawda to czy nasze przyjaźnie były prawdziwymi przyjaźniami z prawdziwego zdarzenia ? wierze że tak Powiem ci że jesteśmy teraz oboje załamani ja bardzo współczuje tobie tego że twój przyjaciel potrafi zachowywać się w tak okrutny sposób bo bardzo cie rani a przecież niema w tym twojej winy, każdy może się zakochać, zwłaszcza w taki bliskiej osobie jak przyjaciel, czy przyjaciółka. Nam niestety się to przytrafiło, zgodzę się też że dla drugiej osoby jest to bardzo trudne i wcale się nie dziwie zwłaszcza jak oboje, twój przyjaciel jak i moja przyjaciółka są w szczęśliwych związkach. Boją się o te związki , miłość jest ponad wszystko dopiero potem jest przyjaźń. Ja osobiście staram się też patrzeć na to w inny sposób, a więc oboje straciliśmy bliskie nam osoby ale teraz łatwiej będzie nam obojgu otworzyć się na nowe jaki juz wcześniej napisałem, nigdy nie robiłem sobie nadziei że między nami może kiedyś coś być, znam swoją przyjaciółkę bardzo dobrze i wiem jak bardzo kocha swojego faceta i zawsze życzyłem im szczęścia i będę im tego szczęścia życzył pozostaje jednak już chyba tylko pogodzić się z tym że zniszczyliśmy nasze przyjaźnie a w zasadzie nie my tylko nasze serca. Troszkę się rozpisałem ale warto, a więc głowa do góry odkochamy się i zawrzemy nowe przyjaźnie oby tylko się sytuacja nie powtórzyła. Chyba że uda się nam połączyć przyjaźń z odrobiną namiętności i wyjdzie z tego piękna miłość. Gdybyś chciała pogadać to zostawiam ci moje gg 6143809Pozdro dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

jak powiedzieć przyjaciółce że się w niej zakochałam